Menu

Zakalec

Nie segreguję śmieci i nie sprzątam psich kup…Na śniadanie zjadłam kawałek wczorajszej pizzy i popiłam niezdrowym napojem gazowanym…

Na klatce schodowej po kilku dobrych miesiącach nareszcie ustało wiercenie – tych robotników miałam chęć roznieść w pył.

Myślałam, że sąsiadka „z góry” tylko w niedzielę trzaska schabowe, ale okazuje się, że w środku tygodnia też jedzą kotlety (chyba, że ” napierdziela” to mięso na skalę przemysłową i eksportuje na zachód zgodnie z nową kampanią wieprzowiny albo poprostu lubi sobie „ponapierdzielać”). Swoją drogą to zawsze jakieś zajęcie…byleby nikomu nie robić krzywdy…i biceps się wzmocni…i stary najedzony…

W każdym razie ja postanowiłam poddać się terapii…próba pierwsza to właśnie ten blog…czy się uda?? zobaczymy 🙂 póki co odbija mi się tym niezdrowym śniadaniem i delikatnie irytuje mnie klawiatura mojego laptopa.

W ramach porannych ćwiczeń – odkurzanie.

Jak na złość, okazało się, że nie mam w nosie polipów !!

Leave a reply

Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>